Czyszczenie – czyli od filozofii do codzienności praktyki archeologicznej

Badania archeologiczne stanowisk osadniczych nie przynoszą z zasady spektakularnych materiałów, chociaż akurat my naprawdę nie powinniśmy narzekać. Również w tegorocznych badaniach trafiają nam się interesujące znaleziska, o czym będę miał przyjemność opowiedzieć Państwu już wkrótce.

W tych pierwszych kilku dniach badań (zrobił się z tego nie wiedzieć kiedy cały tydzień) zajmowaliśmy się głównie … „czyszczeniem”. Codzienne poranne zawołanie Kolegi Kierownika (przypomnę na wszelki wypadek – dr Arkadiusz Koperkiewicz) brzmi: dzisiaj czyścimy: a to wykop 18, czy 14 a to profile, a to coś tam jeszcze. Archeologiczna robota przypomina tu trochę pracę – np. jakiegoś Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania. W zasadzie można odnieść wrażenie, że zabytki archeologiczne odkrywamy niejako przy okazji owego „czyszczenia”, które urasta do rangi podstawowej czynności archeologicznej.

9_01_czyszczenie
Tak mniej więcej wygląda wykop archeologiczny po zdjęciu tzw. pierwszej warstwy, którą najczęściej stanowi humus. Humus to po prostu ziemia wymieszana z materiałem organicznym (butwiejące liście, gałęzie, etc.), która przez stulecia bądź tysiąclecia nakładała się na ten poziom geologiczny, na którym niegdyś toczyło się odkrywane dzisiaj życie. Czerwony sznurek wyznacza granicę wykopu; pionowa ściana pod nim nazywana jest profilem archeologicznym, płaszczyzna na której klęczy nasz kolega to właśnie warstwa (w tym wypadku jeszcze nie odczyszczona; to dość skomplikowane, ale na tej samej płaszczyźnie jakiejś powierzchni wykopu można wydzielić kilka warstw); „dołek” widoczny na fotografii to eksplorowany właśnie „obiekt”.

Można oczywiście zadać – wcale nie głupie – pytanie: „Dlaczego to czyszczenie jest tak istotne? Piszę to oczywiście z innej perspektywy niżby to może chcieli widzieć archeolodzy (przypomnę tylko, że kilka lat temu zacząłem taką opowieść od słów „nie jestem archeologiem” i w tej materii do dzisiaj nic się nie zmieniło). Zatem – wracając do roli „czyszczenia” w poznaniu dziejów i kultur tzw. ludów przedhistorycznych – wydaje mi się, że „czyszczenie” jest tak ważne, ponieważ pozwala zobaczyć coś, co archeolodzy nazywają „warstwą”. Warstwa to drugie najważniejsze słowo na naszym stanowisku (nawet tak „magiczne” i „pożądane” słowo, jakim jest OBIEKT – zdaje się – musi ustąpić „warstwie”. „Warstwa” jest środowiskiem życia ukrytych w niej (a może okrytych nią) obiektów i rzeczy, czyli zabytków archeologicznych.

9_02_czyszczenie
Dawid czyszczący profil obiektu. Za nim wyczyszczona „warstwa”.

9_03_czyszczenie
Przecięty na pół obiekt pozwala zobaczyć (i narysować) go niejako przestrzennie, w trzech wymiarach.

Dlaczego warstwa jest tak ważna w całym procesie archeologicznym (a tym samym tak ważne jest „czyszczenie”)? Ponieważ stanowi ona podstawową jednostkę znaczenia. Możemy ją porównać do teatralnej sceny, na której aktorzy (czyli obiekty i artefakty archeologiczne) odgrywają swój dramat. Warstwa/scena pozwala nam jakoś usytuować dziejącą się akcję – daje ona ramy interpretacyjne dla odsłanianych i eksplorowanych zdarzeń.

Tak rozumiana „warstwa archeologiczna” jest – moim zdaniem – ni mniej, ni więcej, tylko teoretyczną „konstrukcją” wynikającą z przyjmowanej i uznawanej za naukową metodologii badań archeologicznych. Ostatecznie bowiem to przecież badacz-archeolog nadaje pewnemu zjawisku fizyczno-geologicznemu sens/znaczenie „warstwy”, wyodrębnia ją i różnicuje od innych tego typu zjawisk i nadaje im pewien porządek. Biegłość moich kolegów w tej sztuce wzbudza ciągle mój nieustający podziw.

Piszę Państwu o tym wszystkim trochę dlatego, żeby co nieco „odbrązowić”, albo może raczej odkoloryzować działalność archeologiczną. Jej codzienność jest – powiedzmy – stosunkowo mało romantyczna, a przyjemność ze spędzania kilku godzin na „czyszczeniu” czegoś tam – trzeba sobie niekiedy wmawiać. Tym większy podziw mam dla całkiem sporej grupy tych wszystkich młodszych i starszych – moich Koleżanek i Kolegów, którzy codziennie o 8 rano, we wrześniowy nieco mglisty i wilgotny nad brzegiem Łyny poranek – meldują się w tym starożytnym miejscu.