I co z tymi dirhamami?

Podczas każdego sezonu badawczego na stanowisku w Lesie Miejskim odkrywamy monety arabskie, najwięcej (13 szt.) zostało znalezione podczas ekspedycji Zanim powstało Miasto – w roku 2013; z badań w roku 2006 pochodzą 3 egzemplarze. Po kilka monet odkryto podczas badań w latach 2018-2020. Łącznie do dzisiaj zbiór liczy ponad 20 monet (całych i fragmentów). Sporządzona w roku 2015 przez Dorotę Malarczyk ekspertyza wykazał, że odkryte monety pochodzą z jednego chronologicznie okresu. Zostały wybite w latach 753-821. Najstarszą odkrytą monetą jest dirham kalifa as-Saffacha, wybity w al.-Kufa około 753/54 roku. Najmłodszy jest dirham kalifa al.-Ma’muna wybity około 820/21 roku w Muhammadiyya. Łączna waga odkrytych monet nie przekracza 40 g. Nie jest to więc jakiś „porażający” swoją wielkością skarb. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że to są zapewne egzemplarze zagubione przez mieszkańców osady bądź odwiedzających  ją kupców. Nie odkryliśmy, jak dotąd śladów wskazujących na gwałtowny koniec funkcjonowania Sędyt, można więc przypuszczać, że dirhamy „zapodziały się” podczas zwykłych czynności życiowych, stanowią więc ułamek procenta srebra którym obracano zapewne wówczas w Sędytach.

        Obecność arabskiego srebra wiąże się jednoznacznie z aktywnością Skandynawów na południowych wybrzeżach Bałtyku. Wskazuje się tu oczywiście w pierwszym rzędzie na emporium handlowe w Truso odkryte w latach 80-tych XX wieku przez dra Marka Jagodzińskiego. Warto także zwrócić uwagę niedawno odkryte położone na Sambii emporium w Kaup/Wiskiauten.

        Czy skandynawscy kupcy dopływali Pregołą i Łyną aż do niewielkiej osady ukrytej wśród lasów, jezior i pagórków późniejszego pojezierza olsztyńskiego, czy też sami mieszkańcy osady w Lesie Miejskim wykazywali się ruchliwością i smykałką do handlu – to z pewnością będzie nam bardzo trudno ustalić.

        Inne ważne w tym kontekście pytanie dotyczy tego po co w ogóle jacyś kupcy mieliby do tej lepionej z gliny osady przypływać i zostawiać w niej swoje arabskie srebro? Przywołajmy tu opinię o Prusach sformułowaną w XI wieku przez niemieckiego kronikarza i geografa Adama z Bremy:

za nic sobie mają złoto i srebro, a chętnie sprzedają swoje towary, zwłaszcza futerka kunie, za tkaniny wełniane.

[ADAMUS, Gesta Hammaburgensis ecclesiae pontificum. Descriptio insularum aquilonis, Capitulum 18]

Czy rzeczywiście Prusowie mieli do zaoferowania swoim gościom jedynie kunie skórki? trudno w to uwierzyć chociaż nie jest to niemożliwe. Niedawno pojawiła się też inna hipoteza dotycząca wymiany handlowej między Prusami a Skandynawami. Nawiązuje ona do tego, na co był największy popyt na arabskich targach – mianowicie na niewolników. Być może właśnie to był ów pożądany towar, po który warto było poświęcać tyle trudu i przebijać się w głąb pruskiego, nieprzyjaznego interioru. Jeśli byłaby to prawda nasza sympatyczna osada, bałaby tak naprawdę lokalną baza łowców niewolników. Na szczęście – ta teza też jest niemal niemożliwa do udowodnienia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s