Sundythen 2019 – otwieranie przeszłości

13 września 2019. Zaczynamy.

Początek września poświęcony był przygotowaniu terenu. Zamierzony zakres badań podczas tegorocznej ekspedycji jest na tyle szeroki, że musieliśmy włożyć bardzo dużo pracy zanim można było przystąpić do otwierania wykopów.

13-go od rana, posiłkując się zakontraktowanymi środkami technicznymi, przygotowaliśmy 9 wykopów archeologicznych o łącznej powierzchni ok. 4 arów. Ile powierzchni zostanie ostatecznie przebadanej – zobaczymy za niecałe trzy tygodnie. Ostatnio tak dużą ekspedycję przeprowadziliśmy w olsztyńskim Lesie Miejskim w 2013 roku. Mamy tym razem mniejszy zespół osobowy niż wówczas, ale jesteśmy bardzo dobrze zorganizowani. Kampanii 2019 towarzyszą zakrojone na szeroką skalę badania geofizyczne terenu osady. Opowiem o nich trochę później.

Dzięki geofizyce niemal wszystkie odkryte wykopy są trafione, tak nam się przynajmniej na razie wydaje. Czas i łopaty zweryfikują za kilkanaście dni to przekonanie. Tymczasem odsłaniają się przed nami pierwsze obiekty

(o metodologii badań archeologicznych czyli temu co to „obiekt”, „warstwa”, „kultura archeologiczna” etc. opowiem w którymś z kolejnych wpisów). Co zapowiadają? co nam opowiedzą o życiu mieszkańców osady nad brzegiem ich (sic!) rzeki (Alna – to najstarsza znana nazwa Łyny poświadczona w roku 1251 przy okazji wyznaczenia granic między biskupem warmińskim a zakonem krzyżackim, CDW I. nr 26). Biorąc pod uwagę, że historia naszej osady kończy się mniej więcej 100 lat wcześniej możemy ostrożnie przyjąć, że ktoś kto siedział prawie tysiąc lat temu przy odkopywanym teraz przez nas palenisku tak ją właśnie nazywał.

Dziwna to wspólnota językowa i trzeba przyznać – trochę naciągana. Szukam jednak na siłę jakiegoś punktu zaczepienia, który pozwoli mi zadzierzgnąć jakąś relację. Anonimowość tego, co archeologia nazywa „obiektami” utrudnia interpretację. Muszę przekroczyć próg subiektywności (Arkowi może się to nie spodobać, ale chroni mnie immunitet filozofa) by zobaczyć coś więcej. To „coś więcej” to jednak tylko gra wyobraźni – opowieści osnuwane na stosach przepalonych kamieni, zaszczypywanym ornamencie dostrzeżonym na wydobytym z ziemi fragmencie naczynia

– na pewno używanego, ale do czego? Może trzeba będzie zrobić jego rekonstrukcję, potem użytkową kopię, którą zaczniemy używać, wierząc, że ręka i usta zostaną automatycznie sprofilowane przez rzecz, która ukonstytuuje tym samym pokrewieństwo ręki i użytku.

Sundythen 13 września 2019

Ps. W tym blogu zamierzam często odwoływać się do tego rodzaju interpretacji. Faktografię, szkiełko i oko, opisy fizyczne zostawiam tym, którym to wystarczy – ja szukam opowieści, rozedrgania życia przepływającego w tym miejscu cienkimi strużkami codziennych trosk, spraw, „szczęść i nieszczęść”. Czy to się uda – zobaczymy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s